Login Hasło

#1 2006.11.24 23:31:13

cox
lama nie użytkownik
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 67
System: Debian Sid

Początki....

Właśnie, jak zaczynaliście swoją przygode z linuksem? i co Was do tego skłoniło?
Ja bardzo dawno temu zobaczyłem w Sercret Service artykuł o linuksie i tam były przezroczyste okna...to mnei skłoniło do zainstalowania....i tak sie zaczęło, najpierw madrake, potem redhat (w sumie to pobyły chyba z miesiąc u mnie) a potem na necie gdzieś przeczytałem, że Debian jest bardzo trudny do zainstalowania...i tak sie zaczęła moja przygoda z Debianem ;] co fajniejsze nigdy nie udało mi się odpowiednio pokonfigurować poprzednich...a na Debianie jakoś tak od razu zacząłem od manuali....i tak zostało....co najfajniejsze, bardzo szybko zacząłem używać Fluxboxa  i FVWM ;] KDE i Gnome jakoś nigdy mnie nie wciągneły...był okres przejsciowy, kiedy zachwcałem się XFCE, ale bardzo szybko mi przeszło ;] a tak w zasadzie prawie od początu miałem Debiana i Fluxboxa....jakoś tak... smile

Ostatnio edytowany przez cox (2006.11.24 23:31:28)


Registered Linux User #444209, powered by:
';:Home:;.  .;:Debian:;.  .;:Opera:;.  .;:Fluxbox:;.  .;:Irssi:;.  .;:EKG:;.

Offline

 

#2 2006.11.25 14:56:32

ArteK
Dreamer
Skąd: SX
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 196
System: FreeBSD 10.1-RELEASE
Fluxbox: 1.3.6
WWW

Re: Początki....

Tak na serio to pierwszego Linuksa zainstalowałem kiedy przypadkiem moim oczom ukazała się strona http://lynucs.org/ - obejrzałem pareset zrzutek i zwyczajnie mi się spodobały. Najpierw był Mandrake 10, którego używałem bardzo rzadko - raz na tydzień na chwilę go włączałem żeby sprawdzić czy działa. Potem kolega polecił mi Slackware, początkowo bardzo się opierałem ale kiedy już go zainstalowałem to poszło z górki. Stopniowo coraz bardziej przyzwyczaiłem się do Slackware i pewnie gdyby nie te nieszczęsne zależności to używałbym go do tej pory. No ale z powodu tej niedoróbki zacząłem szukać alternatywy, no i znalazłem FreeBSD, którego używam do dzisiaj. Dalej mam takie głupie problemy jak na początku, z tą różnicą że teraz nie rozwiązuje ich tygodniami tongue.


The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing - Edmund Burke
Portal użytkowników Fluxboksa
/? - prawie jak man

Offline

 

#3 2006.11.25 21:40:24

KLAPEK
old sXe punx ;p
Zarejestrowany: 2006.11.24
Posty: 39
System: Slackware GNU/Linux
Fluxbox: 0.9.10
WWW

Re: Początki....

Z powodów ideologicznych wink
By nie wspierać M$, podobała mi się po prostu idea wolnego oprogramowania.

Pierwszym moim linuksem był RedHat 6.1.
Jednak nie wiele umiałem, więc i tak częściej na win98 siedziałem. A jak coś zepsułem to wzorem nawyków z windy reinstal ;p
Potem miałem RedHat 6.2, coś mi jednak nie pasowało więc zainstalowałem Mandrake 8.1.
Jednak jak próbowałem coś pogrzebać to się sypał.
Więc wróciłem do RH.
Zainstalowałem RedHat 7.1, potem był 7.2 i 7.3 aż do wersji 8.1.
Wtedy definitywnie podziękowałem RH. Czarę goryczy spowodował fakt iż w ósemce potrafiły mi zawisnąć nawet konsole...
Wróciłem do Mandrake w wersji 9.0. Wszystko ładnie działało ale tylko po instalce.
Jak sam próbowałem coś podziałac to zawsze coś było ni etak.
Odważyłem się więc i zainstalowałem Slackware 8.1 - to było to!
Od razu mi się spodobał mimo trudniejszej konfiguracji i żmudniejszego ustawiania peryferii.
Potem Slackware 9.0, którego po aktualizacjach poszczególnych pakietów mam do dziś i jestem bardzo zadowolony.
Chodzi szybko i stabilnie....

W międzyczasie miałem też na dysku:
- FreeBSD 4.5 - w porównaniu do Slacka nie było to nic szczególnego, więc długo się nim nie bawiłem.
- BeOS 5 PE Max Ed. - tak mi się spodobał że miałem go przez bardzo długi czas. A po padzie dysków z win98 i slackiem, czekając na naprawę gwarancyjną był to mój jedyny i podstawowy system. Bardzo fajny, dwa graficzne pulpity, konsole, łatwa instalacja i konfiguracja, ale bardzo niszowy, więc i programów nie za wiele i ze sprzętem też nie najlepiej. Ale bardzo fajny system, z powodzeniem mógłby zastąpić swego czasu win9x
- QNX 6.2.1 - to tak bardziej z ciekawości. Dziś już nic nie pamiętam ;p
Dystrybucje Live:
- Knoppix
- LinuxEduCD
- SystemRescueCD
- Slax

Na starym lapcoku mam Slackware 10.1

I to by było na tyle wink


|| Państwowa dziwka, flądra w jedwabiu i złocie. || Chcą za nią tren nieść, duszę włócząc w błocie. || --Cyril Tourneur (1575-1625)-- ||
#318805 @ Slackware GNU/Linux
Nowe i używane DELL tanio PW

Offline

 

#4 2006.11.26 16:25:34

endel
Moderator
Skąd: Krakow
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 247
System: Archlinux
Fluxbox:
WWW

Re: Początki....

W moim przejsciu na Linuxa bylo tez duzo ideologii - choc to przyszlo potem. Na poczatku bardziej chec sprobowania czegos nowego, swiata bez okien z kolorowymi szybami.

Pierwszy byl Knoppix odpalony z CD a potem zainstalowany na dysku. Potem Mandrake 9.0 w wersji robionej przez Bluehawka, potem krotko pierwsza wersja Fedory by ostatecznie zostac przy Gentoo (z krotka przerwa na Ubuntu).

I nie wiem kiedy pierwszy raz odpalilem Fluxboxa, ale od razu uplasowal sie on na 1 miejscu w moim prywatnym rankingu - obalajac z niego Gnome. Lubilem tez XFCE dopóki nie stal sie on kalka Gnoma w wersji "light".
A i cenie sobie Openboxa, jest prawie tak dobry jak Fluxbox wink

Ostatnio edytowany przez endel (2006.11.26 19:14:04)


I need some sleep

Offline

 

#5 2006.11.26 17:17:24

azhag
Dozorca
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006.11.21
Posty: 820
System: Debian Testing
Fluxbox: 1.3.5
WWW

Re: Początki....

Mnie do systemów innych niż wiodący ciągnęło "zawsze" (trochę ideologii, trochę ciekawości), nigdy jednak nie było okazji, żeby coś zainstalować.
Sytuacja się zmieniła kiedy ów wiodący system postanowił się posypać - wieszał sie przy bootowaniu, nic nie można było zrobić. Było to w piątek wieczorem (lub w nocy, zależnie od poczucia czasu ;]). Najpierw w sobotę przeinstalowałem (a raczej znajomy mi przeinstalował) stary system, ale już postanowiłem, że to ten moment. smile
W niedzielę (co za fart!) był w radiu program o Linuksie. Z niego dowiedziałem się o czymś takim jak Knoppix. Ściągnałem go dokładnie 26 grudnia 2004. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem linuksa na oczy.

Zacząłem czytać o różnych dystrybucjach i wybrałem dla siebie Debiana, jednak pierwszym jaki zainstalowałem na dysku był Mandrake (ponieważ ponoć lepszy dla początkujących). Na nim szybko odkryłem, że Blackbox (Fluksa nie było) szybciej działa niż KDE. Na początku używałem go jak trzeba było zrobić coś zasobożernego, potem zależnie od humoru, w końcu jako pierwszy menedżer okien.

Po jakimś czasie stwierdziłem, że nadszedł już czas na Debiana. Na allegro kupiłem Woody'ego (bo stable), a dwa czy trzy tygodnie później Sarge przeszedl do stable. :]
Jednak nie żaluję - Woody nauczył mnie pokory. Co się nakląłem przy nim to moje. Potem ściągnąłem i zainstalowałem Sarge'a, podciągnąłem internet do mojego kompa (dotąd byłem offline), zrobiłem upgrade do Etcha.

Ostatnio obok Etcha zainstalowałem PLD.

Z livecd najbardziej cenię sobie:
grml
knoppix
slax
dsl

Ostatnio edytowany przez azhag (2006.11.26 17:49:28)


Dr Chandra, will I dream?
pogoda w conky :: wybierz jabbera :: polski portal debiana :: registered linux user #403712

Offline

 

#6 2006.11.29 17:13:24

Robol
Użytkownik
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 73
System:
Fluxbox:

Re: Początki....

Ja tam cały czas jakby zaczynam z linuksem. Używam, używam i coś sie zepsuje... jak nie da się naprawic to niestety reinstall i od początku.

Pierwsze distro: Mandriva (kilka miechów, wszystko automatycznie sie konfigurowało, ale wolno działało),  potem Ubuntu (denerwowało mnie kilka rzeczy), w końcu slackware (najbardziej mi odpowiada). Cała przygoda trwa już koło roku, z dużą przerwą.

Offline

 

#7 2006.11.29 20:27:04

Minio
Electric Castle resident
Skąd: Brno, Česko
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 546
System: Debian Testing
Fluxbox: Plasma 5.10.5 ;) (Fb 1.3.5)
WWW

Re: Początki....

Zaczęło się w listopadzie 2005r., kiedy brat zabrał dysk twardy do kolegi (akurat był na zjeździe), aby u niego wypalić kilka większych rzeczy (Domyslny System Operacyjny juz ledwo dychał, więc w ramach standardowej polityki należał mu sie reinstall; przed nim należy wykonać kopie bezpieczeństwa). Jak wspomniałem, dla mnie oznaczało to weekend bez "komputera". Wziąłem więc staryt dysk o zabójczej pojemności 3GB i zainstalowałem tam Auroksa 9.1 (afair), który w moim domu był od kiedy jest w nim komputer PC (czyli, jak mozna się domyslić, całkiem niedługo; wcześniej była Amiga, ale to zupełnie inna historia).
Przedpotopowy Aurox był uzywany tylko ten jeden weekend - pobawiłem się trochę tu, troche tam i tyle.
Później, sam już nie pamiętam kiedy i dlaczego (z pewnością w grudniu tamtego roku) kupiłem sobie dysk 20GB z zamiarem usadowienia na nim Linuksa. Jako, że Aurox 9.1 był bardzo stary, postanowiłem kupić na Allegro płyty z Auroksem 11.0 i SuSE 10.0 (chyba...). Wpierw stanęło to drugie.
Było, jakie było - eye-candy, powolne i kobylaste. Później zdecydowałem się zmienić je na kupionego wcześniej Auroksa, by po kilku dniach zainstalowac ponownie SuSE, które mnie przeraziło swa kobylastością smile .
W wyniku różnych kombinacji (również z Kubuntu), gdzieś w połowie stycznia 2006 stanął, na dłużej, Aurox.
Nie było mi z nim źle, jednak gdy coś nie działało jak należy, nie miałem bladego pojęcia, jak to naprawić. Na Auroksie też przebyłem kurs obsługi terminalem.
Gdzieś po drodze dowiedziałem się o Gentoo. Przeczytałem trochę o nim opinii i postanowiłem - w trakcie przerwy wielkanocnej postawię ten system (byłem wtedy młody i głupi, wierzyłem, że instalacja Gentoo może potrwać nawet tydzien wink ). Niestety, nie wytrzymałem, i dokładnie 18 marca 2006 zainstalowałem Gentoo. O 10 zacząłem a o 20 skonczyłem (po drodze jednak miałem kilkugodzinną przerwę). Dzień ten pozostanie jednym z najważniejszych w moim krótkim zyciu, i to bynajmniej nie z powodu instalacji OS-a.
Pod koniec wakacji, z powodu mojego błedu, zmuszony byłem zmienić distro. Padło na Archa, który trzymał sie dzielnie do czasu uszkodzenia systemu plików. Wtedy znów wypróbowałem kilka dystrybucji, jednak w rezultacie stanęło ponownie na Gentoo, którego teraz jestem, jak mi sie wydaje, świadomym użytkownikiem (czyt. rozumiem, co robię wink ).

Tak oto, od totalnej lamy nie wiedzącej nic o menadżerach pakietów doszedłem do miejsca, w którym pomagam rozwiązywac problemy dotyczące kompilacji jądra smile . Aktualnie mam Gentoo, z którego jestem względnie zadowolony i mam nadzieję, że nie będę miał już nigdy potrzeby zmieniac dystrybucji.
A prawdziwy powód tej decyzji? Zaginął gdzies w mroku dziejów... mogą być 4 wirtualne pulpity, jesli kogos to satysfakcjonuje wink .

Offline

 

#8 2006.11.29 21:32:34

zielony
Użytkownik
Skąd: Gliwice
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 155
WWW

Re: Początki....

Minio podziwiam cie. Mnie by się nie chciało tak rozpisywać ( zresztą co mi się chce..).
Krótko więc..
Marzec 2006 koniec sesji ( zaliczonej, najgorsza chyba w ciągu całych studiów ). Nastąpił semestr totalnych nudów. W planach był Linux ( uważany przeze mnie za OS idealny ). Na blat poszła FC4 ( miało być ubuntu ale qmpel nie umiał sobie z Nim poradzić big_smile). Nie mając pojęcia jak zamontować sys. plików DOS`owy siedziałem kilka dni :-) ( Co dzień po trochu ). Potem coś nie działało co bardzo chciałem żeby działało.. przyszedł kumpel powiedział to musisz podlinkować i coś tam jeszcze.. mówię ok. zrób to ja nie umiem. Co się okazało po podlinkowaniu system nadawał się do reinstalacji ( coś z libstdc6.so zliknował nie pamiętam już co big_smile ). Po miesiącu zabawy znałem podstawy pomyślałem może coś ambitniejszego.. Ale.. po co psuć jak dobre. Przyszedł czas na upgrade systemu po którym OS znów się rozjechał. (pomyślałem samo się zepsuło to czas na coś ambitniejszego).
Kwiecień 2006 - debian rozwaliło mnie to że w ciągu 30 minut miałem w pełni sprawny system.

I tak zostało do dziś

Koniec :-)


Zostałeś zarejestrowany jako użytkownik #416423 przez.. :mrgreen:
Debian Users Gang | Mój Lepszy Świat | UnixyPL

Offline

 

#9 2006.12.21 22:09:34

tomm
Nowy użytkownik
Zarejestrowany: 2006.12.20
Posty: 1
System: gentoo

Re: Początki....

a ja wielokrotnie próbowałem najróżniejszych dystrybucji (instalowałem wszystkie dystrybucje z cd dołączonych do entera, zaczynało się od redhata w okolicach 6, mandrake ~7, corel linux i kilku innych - czasy jeszcze bez internetu w domu, można sobie wyobrazić jak ciężko było wykombinować nawet najprostsze rzeczy); najczęściej nie gościły na dysku zbyt długo, ale zawsze, z niewiadomego powodu, wracałem do linuxa smile

pierwsze poważne zainteresowanie linuxem to fedora core 1, którą dostosowałem do wszystkich swoich potrzeb (zadziałał nawet skaner mający problemy z xp);  potem już tylko gentoo  - 1.4 - wtedy jeszcze stosunkowo mało znane, potem następne wersje (nooo zdarzało się zainstalować suse, ubuntu czy archlinux - tylko ten ostatni wydawał się w miarę zjadliwy po zapoznaniu się z gentoo), ostatnio, po roku przerwy, całkowicie bez linuxa na dysku, wraca gentoo 2006.1 smile

po zainstalowaniu gentoo, już absolutnie żadna inna dystrybucja nie jest wystarczająco dobra - kto nie wierzy, niech spróbuje cool

Ostatnio edytowany przez tomm (2006.12.21 22:14:26)


Dear aunt, lets set so double the killer delete select all.      tongue

Offline

 

#10 2006.12.26 19:27:19

largo3
M. Dzierzkowski
Zarejestrowany: 2006.12.26
Posty: 80
System: Gentoo GNU/Linux
Fluxbox: 1.0.0
WWW

Re: Początki....

Witam.
Moje początki są podobne do kolegów ( są tu jakieś koleżanki? chętnie poznam cool ) wyżej. Najpierw Red Hat potem Mandrake. Potem była kilkumiesięczna przerwa ( Windows hmm ). A następnie Slackware GNU/Linux za radą Kolegi, który się zna. To, że się zna potwierdziło się bardzo szybko, bo już po kilku dniach od instalacji wiedziałem, że to TEN system smile
Dzisiaj widze już pewne kompromisy, na które trzeba się zgodzić aby mieć ten system: stabilność, ale za ceną aktualności.
Dlatego korzystając ze Świąt będę próbował zainstalować Gentoo Linux. Trzymajcie kciuki.
Pozdr.

Offline

 

#11 2006.12.26 19:38:30

azhag
Dozorca
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006.11.21
Posty: 820
System: Debian Testing
Fluxbox: 1.3.5
WWW

Re: Początki....

Witaj largo3.
A ja właśnie, przy okazji nowego posta, przeczytałem wszystkie wypowiedzi w tym temacie, w tym moją własną. I uświadomiłem sobie, że dziś... mija drugi rok jak Linuksa zobaczyłem na oczy. smile

Komu polać? big_smile


Dr Chandra, will I dream?
pogoda w conky :: wybierz jabbera :: polski portal debiana :: registered linux user #403712

Offline

 

#12 2007.01.04 20:56:52

lakeman
Nowy użytkownik
Skąd: confidential
Zarejestrowany: 2007.01.04
Posty: 4
System: Debian 4.0 Etch

Re: Początki....

Witam smile

Moja przygoda z linuxem zaczęła się tak jak u większości z Mandrivą (bo najłatwiejsza podobno), nie pamiętam daty ale było to max 2 lata temu. Wtedy bez czytania manuali, braku umiejętności poruszania się w środowisku unixowym nawet taka "niby prosta" dystrybucja sprawiała niestety kłopot. Mimo to sie nie poddawałem i jakotako radziłem sobie. Przełom nastąpił gdy moje liceum zaczęło wysyłać ludzi na kurs tzw. "Akademii Wiedzy Komputerowej" do jednej z warszawskich uczelni wyższych. Ja załapałem się do grupy o specjalności "systemy i sieci komputerowe" i dzięki temu zacząłem naukę basha, asemblera, C, i ogólnie administracji Linuxem (przez pryzmat Debiana). Po paru wykładach, postanowiłem ze już napewno wywale Winshita i przejdę na Linuxa smile Jednak chciałem sie do tego dobrze przygotować, tak więc przez parę miesięcy siedziałem jeszcze na Windowsie z zainstalowanym VMware i przechodziłem różne howto. No i w końcu stało się - Debian stanął na pierwszym miejscu, a windowsa odpalam przez vmware z linuxa max pare razy na miesiąc wink

Pozdrawiam


http://www.debian.org/banners/djr-debian-banner2.jpg
#killall -9 win*

Offline

 

#13 2007.01.04 23:07:22

paatos
Użytkownik
Skąd: Gliwice
Zarejestrowany: 2006.12.03
Posty: 62
System: Debian Squeeze
Fluxbox: Gnome?

Re: Początki....

Zainstalowałem Mendrejka 9.2 od kolegi... Niestety po instalacji dowolnego softu z menadżera pakietów segfaultowało wszystko yikes A że neta nie miałem to dałem sobie spokój i wróciłem na Windowsa. Później był SuSE 10.1 Personal z... allegro.pl ;P Ustawiłem SDi, pobuszowałem chwilkę ale po kilku godzinach pracy system mulił (512 MB RAM) więc dałem sobie spokój. Później był Yoper, ale przestali go rozwijać sad Następnie dłużej już Ubuntu, Kubuntu, pare dni Slackware a od roku mam Gentoo ^_^. I w międzyczasie jeszcze się Arch Linux przewinął na dysku big_smile Niestety w świecie linuksów jestem ograniczony, bo nie umiem programować sad Ale może kiedyś...

Ostatnio edytowany przez paatos (2007.01.04 23:08:41)

Offline

 

#14 2007.01.12 22:43:09

Zarov
Nowy użytkownik
Skąd: Ostrów Wielkopolski
Zarejestrowany: 2007.01.12
Posty: 1
System: Debian Etch
Spam…

Re: Początki....

Hmm, Linuksem zainteresowalem sie w marcu 2005 dzieki dobremu znajomemu Partitionowi. Wedlug jego rady sciagnalem Mandrive, nie wiem nawet teraz jaka to byla wersja. Ale jak to kiedys, nie umialem nagrac obrazu dobrze na plyte i nawet nie bootowala, a genialny Zarov wywalil obrazy po nagraniu big_smile Zapal na Linuksa ustal na pare tygodni. Pozniej dostalem od znajomego Ubuntu 4.10 i zainstalowalem bez problemu. Tu tez nie zablysnalem wiedza, gdyz nie doszedlem do instalacji Neo. Nieumiejetnosc poruszania się w konsoli wygrala. Dopiero pod koniec wakacji postanowilem ze tak nie moze byc i kupilem w Empiku "Czipa" z Mandriva LE 2005. Po jakims czasie meczenia sie z ST330 zainstalowalem. Od 8 wrzesnia, bo wtedy udalo mi sie odpalic Neo uwazam ze zaczalem swoja przygode z Linuksem. Po Mandrivie byla Fedora na pare minut i SuSE na dluzej. Od wakacji 2006 byla przesiadka na Slackware, Debiana, Ubuntu, Kubuntu, KateOS. I tak cale wakacje krazylem po tych dystrybucjach. We wrzesniu ustabilizowalem sie na Slacka a w sylwestra przesiadlem sie na Debiana. Po drodze bylo mnostwo live cd i innych dystrybucji na pare minut.

Pozdrawiam.

Offline

 

#15 2007.01.12 23:11:43

karc
Użytkownik
Zarejestrowany: 2006.11.26
Posty: 26
System: Arch Linux

Re: Początki....

Hmm Linuksa zobaczyłem na oczy w 1999 roku, kiedy to pewien kolega podsunął mi RedHat 6.22 Długo nie zagościł mi na dysku, może kilka dni - skończyło się reinstalacją windy hmm Po jakimś czasie zapragnąłem poznać ten system bliżej, dystrybucją na której nauczyłem się podstaw był Slackware 9. Jako że nie miałem dostępu do netu w owym czasie, przyszedł czas na Mandrake (7CD, hoho ile softu). Z czasem Mandrake zaczął mnie denerwować, głównie przez swoją toporność i zależności między pakietowe. Wróciłem do Slacka, zamieniłem też KDE na fluxbox (GNOME nigdy mi się nie podobał). Następne było Gentoo, gościło u mnie przez rok, była to wielka przygoda i duży łyk informacji o Linuksie ogólnie. Obecnie używam Arch i tak już pozostanie tongue


#404848
karc // jabberpl.org
We all have our chances of living in peace

Offline

 

#16 2007.03.02 09:09:10

salceson
Nowy użytkownik
Zarejestrowany: 2007.03.01
Posty: 4
System: KateOS

Re: Początki....

Na pierwszym roku studiów miałem jakieś tam podstawy Linuksa. Przez jedną trzecią semestru klepałem na czarnym ekranie dziwne komendy typu chmod, ls, mount floppy, mkdir. Nie wiedziałem po co, ale - jak przyszłość pokazała - później mi się to przydało, gdy po paru latach postawiłem sobie linuksa w domu, i ni z gruchy ni z pietruchy wykonywałem w terminalu jakieś polecenia, a później się zastanawiałem, skąd ja to znam.... Utrwaliło mi się to w pamięci, bo był z tego test wielokrotnego wyboru, z punktami ujemnymi, owiany złą sławą
Przedmiot, który obejmował te zagadnienia był śmiesznie prowadzony, ponieważ objaśniał nam po kolei: DOSa, Linuxa, Windowsa. Prowadzący twierdził, że ta kolejność nie jest przypadkowa, że to nam pokaże, jak ewoluowały systemy operacyjne..... Wtedy w to wierzyłem, dziś pękam ze śmiechu, gdy sobie myślę, że ktoś uznał Unixy jako brakujące ogniwo ewolucyjne między DOSem a Windows.
ładnych parę lat później z ciekawości kupiłem sobie Auroksa z gazetki. Posiedział sobie miesiąc i trochę mnie zniechęcił - ale jednak paru rzeczy więcej się dowiedziałem.
Potem w trakcie czekania na zatwierdzenie magisterki przez promotora wrzuciłem Fedorę Core - grzebałem w niej intensywnie 1 dzień i coś mi tam też nie szło. Porzuciłem z braku czasu spowodowanym finalizowaniem magisterki i związanym z tym zamieszaniem.
Potem dostałem cynk o Ubuntu 5.10 - zamontowałem, przypasowało mi, i już Ubuntu zostało. Generalnie nie mam wysokich wymagań odnośnie oprogramowania: przeglądam strony, pisze maile, muszę mieć coś biurowego, komunikator (aczkolwiek ostatnio rzaaaaadko używany), coś do muzyki i do filmów, edytor htmla i css.... I to jest właśnie powód, dla którego nie widzę powodu, żeby płacić za system operacyjny, potem płacić za programy, które umożliwią mi jakieś sensowne wykorzystanie tego systemu. Tak więc Linuxa wybrałem z powodów raczej pragmatycznych, nie jestem jakimś wojującym ideologiem. Zresztą patrząć chociażby na systemy operacyjne przy opisach moich przedmówców, wychodzi, że jestem najmniej zaawansowanym użytkownikiem. Jakoś mnie to nie martwi - dla mnie system to tylko środek do celu, czyli korzystania z komputera, z pewnymi zagadnieniami zapoznaję się wtedy, gdy są mi potrzebne. Nie można znać się na wszystkim.
Co do Fluxboxa.... Gdy przeprowadziłem się do narzeczonej, to usiadłem przy kompie o nieco słabszych parametrach, więc spróbowałem XFCE, które nawet pomijając kwestię lekkości wydaje mi się dużo fajniejsze niż KDE albo GNOME, ale .... Xubuntu z każdym wydaniem trochę "tyje" - to fakt. No więc poszukałem w sieci info o IceWM, o Fluxboksie, zainstalowałem oba i wybrałem tego drugiego... i stwierdziłem, że odejście od środowiska graficznego na rzecz WMa wcale nie powoduje utraty funkcjonalności, ba edytowanie ~/.fluxbox/menu jest jakoś wygodniejsze niż grzebanie w graficznych edytorach menu, które widziałem pod Ubuntu z Gnomem albo Xfce.
A ostatnio z ciekawości przerzuciłem się na KateOS - zobaczymy co z tego wyniknie.

Acha, w sumie za szybkie i właściwie bezproblemowe przejście na Fluxbox w moim wykonaniu (1 popołudnie na czytaniu) powinienem podziękować Endelowi, co niniejszym czynię.

Ostatnio edytowany przez salceson (2007.04.13 12:40:39)


BLURP

Offline

 

#17 2007.03.03 19:50:19

numer_inaczej
Użytkownik
Zarejestrowany: 2007.01.11
Posty: 140
System: Gentoo Linux
Fluxbox: 1.3.2

Re: Początki....

A ja przeczytałem gdzieś kiedyś, że użytkownicy linuksa sami sobie piszą sterowniki do urządzeń ... co mi się nawet spodobało i tym samym zachęciło do instalacji tego systemu.
Zawsze miałem "wolne" oprogramowanie, tak więc ideologia wolnego oprogramowania do mnie jakoś nie przemawiała.
Początkowo zainstalowałem SuSE 9.2 z którego niewiele wyniosłem, poza zniechęceniem "błędami kickera" ... która to sytuacja odmieniła się po instalacji arch-linuksa.
Czysty, przejrzysty i jak dla mnie niezwykle prosty ... pomału wszystko sobie skonfigurowałem z czego naprawdę jestem dumny i szczęśliwy.


http://www.gentoo.org/images/gentoo-badge.png

Offline

 

#18 2007.03.03 21:31:15

rootkit
Użytkownik
Zarejestrowany: 2007.02.23
Posty: 46
System: arch
Fluxbox:
WWW

Re: Początki....

Tak się złożyło że kiedyś kupowałem Komputer Świat Ekspert (i kupuje dalej... tongue ) i ciekawiły mnie te artykuły na przedostatniej  stronie o tajemniczym systemie jakim był dla mnie Linux... no ale cóż - brak dostępu do Internetu, to i brak linuksa... no ale po pewnym czasie rodzice założyli neostrade - i wszystko potoczyło się w miare szybko smile po miesiącu z zapałem zainstalowałem Ubuntu 6.06 (miałem wtedy prawie 12 lat, z resztą teraz mam niewiele więcej tongue ) no i się zaczęło - próbuje zrobić dostęp do neta - tydzien batalii z systemem - przegranej, oczywiście smile - po tygodniu okazuje się ze plik był zwalony... no comments. No ok, z dobrym plikiem poszło już łatwiej - i wszystko było OK, akceleracja 3D, dźwięk, itp i ok, miesiąc po zdradliwym dist-upgrade do 6.10 pada 3D - i znowu tydzień batalii z systemem - efekt jak poprzednio big_smile tylko że jeszcze dźwięk padł pewnego dnia, wtedy ściągnąłem openSuSE, posiedzialem na nim kawalek czasu - ale jednak to nie był system dla mnie... brak APT'a i tej szybkości z Ubu nakłoniły mnie do ściągnięcia "czystej" wersji 6.10 i już troche na nim siedze, i życze sobie żebym więcej nie musiał zmieniać distro... a to, co mnie do dzisiaj łączy z Windowsem to młodszy brat i drukarka, które niestety pod moim linuksem nie działa sad

Ostatnio edytowany przez rootkit (2007.03.03 21:31:41)

Offline

 

#19 2007.03.06 18:09:04

kkrzyzak
Użytkownik
Zarejestrowany: 2007.03.04
Posty: 21

Re: Początki....

A ja? cóż, głównie ideologia- nie chciałem pomagać złemu microsoftowi (tak jakbym mu pomagał wcześniej big_smile) poza tym zobaczyłem parę zrzutek systemu -przezroczyste okna, parę pulpitów, "takie fajne zabawki" na pulpicie- to coś dla mnie. I tak zainstalowałem Mandrake (9 afair) Przeżył wiele reinstalek (od razu ambitnie wziąłem się do tuningu ) (pierwsza próba kompilacji własnego jądra odbyła się 2 dnia posiadania linuxa, po lekturze b. krótkiego poradnika, dot. w sumie nie tego, jak kompilować jądro, a użytecznych tricków dla osób, które kompilowały parę razy (czyli co jeszcze chcielibyście wiedzieć o kompilacji) big_smile -jak to się skończyło- wiadomo big_smile ) potem było jeszcze dużo systemów, szukałem czegoś dla siebie- mepis, aurox, suse, kubuntu, debian... aż w końcu trafiłem na archa. I to było to. Szybki, konfigurowalny no i pacman smile
Natomiast bardzo długo trwałem przy KDE-  GNOME nie cierpiałem nigdy, IceWM mi się nie podobał, XFCE4 był raczej średni (w sumie mam na tyle mocnego kompa, że KDE działa mi w bardzo zadawalającym trybie), więc zwlekałem...aż w końcu pewnego nudnego dnia dla jaj znów spróbowałem czegoś innego- padło na fluxboxa. I tak już chyba zostanie smile

Offline

 

#20 2007.09.17 19:17:21

que_pasa
kaszubska zupa jagodowa na rosole
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2007.08.06
Posty: 75
System: FreeBSD 8.0-CURRENT
Fluxbox: 1.1.0.1
WWW

Re: Początki....

U mnie nie było żadnej ideologii. Chciałem się czegoś wiecej nauczyć, a przede wszystkim sprawdzić ile jest prawdy o linuksie bo w sieci są różne opinie. I mówiąc szczerze ... zawiodłem się. big_smile

Zacząłem od Mandrivy, wytrzymałem z tym 1 dzień, podobnie było z Suse. Systemy pamiętam jak niesamowicie powolne, w systemie plików bałagan i do tego problemy z dźwiękiem, grafiką itd. Od razu zaznaczam, że to były moje początki i wielu rzeczy na pewno nie potrafilem wtedy zrobić. Na kolejny ogień poszło Ubuntu. Ogólnie bardzo podobny do poprzedników ale za to szybszy wyraźnie od nich. Instalowałem go ze ściągniętego obrazu DVD, gdzie miałęm możliwość instalacji praktycznie tylko podstawy systemu bez Gnome i innych ulepszaczy. Chodził całkiem sprawnie, ale brakowało mi kilku opcji do kompilacji bo gotowe paczki mnie nie satysfakcjonowały. Chciałem mieć system zrobiony pod swój sprzęt. Oczywiście podobnie jak w przypadku poprzedników musiałem troszkę pomęczyć się z grafiką i dźwiękiem - bez satysfakcjonującego rezultatu. I dlatego po 2 dniach wywaliłem to z dysku. Po 4 dniach nauczyłem się już na tyle dużo, aby spróbować swojej przygody ze Slackiem. Bardzo porządna dystrybucja, uczy dobrych nawyków, i ogólnie fajnie na tym się pracuje. Nawet moja karta graficzna zaczęła normalnie działać. Brakowało tylko jakiegoś porządnego mechanizmu zarządzania pakietami (ja wciąż coś kompiluje) i dźwięk dalej był taki sobie, chociaż nie trzeszczało tak jak u poprzedników. Z tego powodu zaczęłem szukać czegoś dalej. Coś tam usłyszałem o Gentoo, ale że instalacja tego nie jest taka intuicyjna to musiałem co nieco o tym poczytać. Przeglądając różne stronki w sieci trafiłem na dokładnie tę stronkę: http://www.freebsd.org/cgi/cvsweb.cgi/p … oo-stage3/ .

I tak się zaczęła moja przygoda z FreeBSD.
System bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, jest dokładnie tym czego szukałem. Szybki, stabilny. Żadne distro linuksa nie jest w stanie się z nim pod tym względem równać (z drobnym wyjątkiem, ale o tym za chwilkę).
Do tego olbrzyamia ilość oprorgamowania w portsach, i bez wątpienia najlepszy system zarządzania pakietami. Wbrew obiegowym opiniom nie miałem żadnych problemów ze swoją grafiką, dźwięk w końcu brzmiał tak jak pod Windows, zero problemów  instalacją javy itd. System pod każdym względem lepszy od tych poprednich.

Po miesiącu zabawy z FreeBSD spróbowałem na moment wrócić do podstaw, wzięłem się w końcu za instalację Gentoo. Instalacja poszła niby bez problemu, ale co chwila musiałem walczyć z jakąś pierdołą. Największą nie rozwiązaną był brak możliwości spolszczenia AbiWorda, działały wszystkie języki oprócz polskiego. Mplayer miał problem z wyswietlaniem, MOCP z odtwarzaniem dźwięku. Oprócz tego powróciły problemy z trzeszczącym dźwiękiem. Tym razem jednak wszystkie problemy udało się rozwiązać. W końcu dziś po aktualizacji worlda system nie wstał, więc go wywaliłem. W moim przypadku szkoda czasu na niego, może mówiłbym inaczej gdyby nie freebsd smile Oczywiście Gentoo ma swoje zalety. Z dystrybucji których próbowałem jest nawet fajniejszy od Slacka, przez system portage wzorowany na FreeBSD. I jedno trzeba mu przyznać, programy uruchamiają się szybko, nawet ciut szybciej niż na FreeBSD. Z tym, że na FreeBSD mogę kompilować dwie rzeczy na raz, słuchać muzyki, mieć otwartych 30 zakładek firefoxa i grać w Crack-Attack bez zacinania się. Na Gentoo gra mi skakała. Do tego FreeBSD tak jakby mniej mielił dyskiem.

Ostatnio edytowany przez que_pasa (2007.09.17 19:18:34)

Offline

 

#21 2007.12.26 23:27:58

gutek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2007.12.25
Posty: 37
System: Debian Sid + Experimental
Fluxbox: 1.1.1

Re: Początki....

U mnie zaczęło się na feriach zimowych w 2007 roku. Zapisałem się na "Zimowiska z Linuksem" - cykl spotkań o linuksie i wtedy się zaczęło. Zainstalowałem Ubuntu 6.10, ale jakoś neta nie mogłem skonfigurować zainstalowałem Mandrive 2007 i znowu ubuntu i zostało mi Ubuntu smile. Początkowo to był 2 system, z którego rzadko korzystałem, ale kiedy postanowiłem kupić sobie laptopa w lipcu postanowiłem nie kupować Windowsa i zainstalować Ubuntu 7.04. No i zostałem na Ubuntu do dnia dzisiejszego smile


"... being a Linux user is sort of like living in a house inhabited by a large family of carpenters and architects. Every morning when you wake up, the house is a little different. Maybe there is a new turret, or some walls have moved. Or perhaps someone has temporarily removed the floor under your bed."

Offline

 

#22 2007.12.27 09:50:41

largo3
M. Dzierzkowski
Zarejestrowany: 2006.12.26
Posty: 80
System: Gentoo GNU/Linux
Fluxbox: 1.0.0
WWW

Re: Początki....

gutek odświeżył temat to go poczytałem sobie i trafiłem na mój post. Niby nic szczególnego, ale wczoraj minął rok od pierwszej próby instalacji Gentoo, która jeśli dobrze pamiętam nie wyszła przez problemy z bootowaniem - kernel źle skonfigurowałem. Bogatszy o umiejętność konfiguracji kernela a nawet sklecenia toolchaina Gentoo zainstalowałem w kwietniu. Stoi do dzisiaj. smile

Dopiero teraz zauważyłem - rok na Forum. cool

@azhag trzeci rok z Linuksem już minął... wink

Offline

 

#23 2007.12.27 13:50:26

azhag
Dozorca
Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2006.11.21
Posty: 820
System: Debian Testing
Fluxbox: 1.3.5
WWW

Re: Początki....

largo3 napisał(-a):

Dopiero teraz zauważyłem - rok na Forum. cool

smile


largo3 napisał(-a):

@azhag trzeci rok z Linuksem już minął... wink

lecę po wino do sklepu big_smile


Dr Chandra, will I dream?
pogoda w conky :: wybierz jabbera :: polski portal debiana :: registered linux user #403712

Offline

 

#24 2007.12.27 22:52:19

cox
lama nie użytkownik
Zarejestrowany: 2006.11.22
Posty: 67
System: Debian Sid

Re: Początki....

azhag napisał(-a):

lecę po wino do sklepu big_smile

polewaj, polewaj ! smile tylko dobre, takie z wyzszej polki...minimum 3,20 tongue


Registered Linux User #444209, powered by:
';:Home:;.  .;:Debian:;.  .;:Opera:;.  .;:Fluxbox:;.  .;:Irssi:;.  .;:EKG:;.

Offline

 

#25 2008.12.07 20:11:35

thalcave
czarny mag
Skąd: gdynia
Zarejestrowany: 2008.03.13
Posty: 63
System: Gentoo
Fluxbox: 1.3.1

Re: Początki....

To ja odświeżę temat i opowiem swoją historię. Od zawsze interesowałem się komputerami. Z Linuksem (Red Hat) miałem styczność już w podstawówce (ok 96roku). Niestety mój mały dysk mógł pomieścić albo Windowsa 95, albo Red Hata. Nie umiałem skonfigurować połączenia przez modem analogowy do Internetu. Zainstalowałem Windowsa by poszukać jakiś info jak to zrobić, potem zainstalowałem Linuksa i dalej próbowałem się połączyć. Po kilku takich cyklach poddałem się.
O Linuksie przypomniałem sobie jakoś pod koniec LO, kiedy miałem postawić w domu serwer udostępniający Internet mojemu tacie i sobie. Serwer miał działać już albo jeszcze szybciej, a że szło mi to jak krew z nosa - postawiłem na Mandrake'a z KDE. Działał. To było najważniejsze.
Z okazji zdania matury i dostania się na studia dostałem wreszcie porządny komputer (minęły już 4lata i nadal nie mam nic nowszego tongue). Zainstalowałem Windowsa, bo Linux "nie jest multimedialny", jednak po niecałym roku uległem koledze (używał wtedy Gentoo + Fluxboksa) i zainstalowałem openSUSE (z KDE) - był taki ładny (lol). Oczywiście wszystko uruchomiłem włącznie z tunerem tv. Okazało się, że dużo osób go używa w moim środowisku.
W końcu ciężkość systemu i 4GB instalatora mnie zniechęciły. Postawiłem na GNOME i Ubuntu. Długo używałem tego systemu - półtora roku. Jednak programy, które wyrzucałem zaraz po instalce (np. Evolution, którego nie trawie) spowodowały, że zainteresowałem się starszym bratem Ubuntu - Debianem. 150MB instalator, instalowanie tylko tego czego chcę było super. Fakt, długo nie umiałem dostosować GNOME z paczki gnome-core do ładnego wyglądu, ale ja decydowałem o tym co będzie w systemie. W końcu przywykłem do systemu (co zaczęło się na Ubuntu) i zaczęły mi przeszkadzać programy z GNOME, których po prostu nie używałem. No i zainstalowałem Fluxboksa. Teraz większość programów używam konsolowych i nie wyobrażam sobie powrotu do środowiska graficznego.
Po drodze miałem romanse też z Gentoo, Archem i Fedorą. To pierwsze przeszkadza mi przez czas instalowania programów, drugie... nie wiem może już Debianem przesiąkłem. A Fedorka to rzecz jasna następny 4o gigabajtowy potwór.


linux register user: 484281
"It's great to be here. It's great to be anywhere"
Keith Richards

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson